23/01/2026
Co tu dużo pisać, marazm początku roku Ognistego Konia, połączony z niechybnym fiaskiem postanowień o "lepszych nas", nie nastrajają do gorącego powitania stycznia. Sami chętnie jeszcze ukrywalibyśmy się w pozycji smoka, pod kocem w przyczajone tygrysy, uderzając, od czasu do czasu, w kimono, ale cóż trzeba uderzyć w gong i karczując kataną powietrze, ruszyć, na wschód, niestety nie będzie to wyjazd na ferie do PoRonina, bardziej droga samuraja, wiodąca przez kraj kwitnącej kapusty, stepy i hałdy przemierzane – batataj-batataj na jaku i wieprzu, oraz mętne wody pełne wodorostów z przeprawą wontonową. Choć brzmi jak tron we krwi, jesteście w dobrych rękach, do imperium słońca prowadzi nas DoMi .flavor , byle do przedwiośnia, może się jakoś udon!